Przejdź do głównej zawartości

Dlaczego jest potrzebne być nastolatkiem?


Bycie nastolatkiem nie zawsze jest takie różowe. Czasem napewno czujesz się nekomfortowo kiedy rodzice i nauczycieli zaczynają Cie krytykować jako dziecko. Ponieważ dzieckiem już chyba nie jesteś. 
To dlaczego Ci bycie między dzieciństwem a dorosłym życiem? Co ono Ci daje?

Wreszcie dowiesz się, jak działa świat wokół Ciebie

Nie masz już prostej wizji świata jak to mają dzieci. Znika to"dobrze-złe", "czarne-białe". Zaczynasz też widzieć inne opcje.
Kiedy powinienen pójść na kompromis i kiedy - nalegać na własną rękę? Czy kłamstwo może być usprawiedliwione? Czego lepiej nie mówić, jeśli chcesz zrobić pozytywne pierwsze wrażenie o sobie?
Masz setki podobnych pytań każdego dnia w swojej głowie. Szukasz odpowiedzi i próbujesz zrozumieć: jak w ogóle działa ten świat?

Rozwijasz swoje wartości

Po raz pierwszy sobiezadajesz pytania: "Kim jestem? Jaką / jakim chcę być?". Niepewność jest przerażająca, więc często rozmawiasz z rówieśnikami, aby znaleźć odpowiedzi na pytania dotyczące życia.

Rozumiesz, że twoi rodzice nie są doskonali

I inni też. Ja sam - nie jest idealny, i to normalne.
Do takich wniosków docierają większoś ć nastolatków. Pojawia się  uświadomienia że rodzice nie są superbohaterami (jak to się wydawało w dzieciństwe).

Uczysz się budować mocniejsze relacje z ludźmi

To dużo wcześniej było łatwo podejść do sąsiadki i zaproponować wspólną zabawę, a teraz to nie zadziała. Musisz postarać się aby zdobyć zaufanie od kogoś i zostać przyjaciółmi.

Wybierasz swój zawód

Oczywiście, w 13, 15, a czasem nawet w 17 lat, jest to bardzo trudne. Ale ty jednak zastanawiasz się: wczym mogę odnieść sukces? Czy chcę być lekarzem, czy tak mówią rodzice? Czego naprawdę chcę?
Prawidłowej odpowiedzi nie istnieje. Co będzie skutecznym dla Ciebie decydujesz ty.

I w końcu...
Uczysz się odpowiedzialności za swoje słowa i działania
Ponieważ to robi Cie dorosłym! J


Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Co może ci zaoferować wolontariat europejski?

Przede wszystkim chciałabym powiedzieć, że tylko w filmach można od tak zmieniać swoje życie, zaczynać na nowo od zera, w pełni kontrolować swój los i toczyć z góry wygraną walkę z nowymi sytuacjami czy lękami. W realnym życiu rzadko tak się zdarza. Jesteśmy ludźmi, często pełnymi lęków i obaw, lepiej lub gorzej potrafiącymi sobie z nimi radzić. Nie zawsze to jest źle, ponieważ akurat twoje lęki mogą posłużyć ci w zidentyfikowaniu tego nad czym musisz teraz pracować. Wyjechać na EVS – to trochę jak wskoczyć do filmu jako główna bohaterka. W momencie dekoracje się zmieniają – i ty pojawiasz się w innym kraju, często w zupełnie nieznanym miejscu. Na 3, 4, 6, 9, 10 miesięcy czy nawet rok! Na tym film się kończy i zaczyna się prawdziwa przygoda twojego życia. Już na pewno wiesz, że EVS daje ci pieniędzy na jedzenie i kieszonkowe (nie martw się, naprawdę wystarczająco), oraz ubezpieczenie. Gwarantuje ci również mieszkanie. Mieszkam teraz w fantastycznym mieszkaniu na ostatnim, dziesi...

Małe porady dla wolontariuszy podczas EVS i nie tylko

1.    Weź ze sobą swój mały świat (szczególnie – jeśli jesteś introwertykiem ;)) . On Ci się przyda, on będzie Cię wspierać. To może być kilka ulubionych książek z domu, zdjęcie z przyjaciółmi czy rodziną albo stary, ulubiony sweter. 2.    Ucz się języka kraju, w którym zamieszkasz.         Rozumiem, że są ludzie, którym ciężko uczyć się języków obcych, a są też tacy którym przychodzi to z łatwością. W ciągu roku bez większych trudności można nauczyć się języka obcego chociaż na poziomie komunikatywnym. To bardzo pomoże Ci nie tylko w miejscu, gdzie wykonujesz swój wolontariat, ale również w sytuacjach których się nie spodziewasz (nawet nie wyobrażasz sobie, jak dziwne czasem może być życie i gdzie potrzebny Ci będzie język polski / włoski / hiszpański). 3.    Zbadaj swoje potrzeby i nie bądź kimś innym. Bądź sobą.         EVS nie oznacza, że powinieneś przyjechać do innego kraju i mom...

Notatki grudniowe

Od sierpnia jestem w Polsce jako EVS-wolontariuszka. Już sporo czasu, nie? Z pewnością mogę powiedzieć, ze Kato pokochałam – i uliczki, domy i domki i nawet tego emeryta z bloku, pies którego zawsze na mnie się rzuca. Tak dużo emocji i tak szybko leci czas. Kościół zaprasza do mszy i to nas budzi ze snu. Ale ten dźwięk podoba mi się. Kato i nowe rzeczy. Dużo wyzwań i prób nauczyć się robić coś nowego. To teraz jest o moim listopadzie-grudniu. A już wkrótce święta. I to oznacza tylko jedno: trzeba przytulać swoich bliskich i ukochanych ludzi. Co i zrobię.